Opowieść:
Pewnego dnia, w małej, słonecznej wiosce u stóp lasu, mieszkał sobie chłopiec o imieniu Leonek. Leonek był znany w całej wiosce z jednego — swojego szerokiego, ciepłego uśmiechu. Ludzie mawiali, że kiedy Leonek się uśmiecha, nawet chmury się rozstępują, a słońce świeci mocniej.
Ale pewnego ranka stało się coś niezwykłego.
Leonek obudził się, przetarł oczy i… nie potrafił się uśmiechnąć. Próbował rozciągnąć usta, pomyśleć o czymś zabawnym, nawet poskakał w miejscu jak zawsze — ale uśmiech nie wracał.
„Mamo!” — zawołał zaniepokojony. — „Zgubiłem uśmiech!”
Mama podeszła, pogłaskała go po włosach i powiedziała spokojnie: „Może się gdzieś ukrył. Czasem uśmiech się chowa, kiedy coś w środku nas smuci. Może musisz go poszukać.”
I tak zaczęła się wielka przygoda Leonka — wyprawa po zagubiony uśmiech.
Rozdział 1: Spotkanie z Wiewiórką Rozalką
Leonek udał się do lasu, gdzie spotkał swoją starą znajomą — wiewiórkę Rozalkę. Rozalka właśnie zbierała orzeszki do swojego jesiennego zapasu.
— Cześć, Leonek! Dlaczego masz taką smutną minkę?
— Zgubiłem uśmiech… — westchnął chłopiec.
Rozalka pomyślała chwilę, podrapała się łapką po brodzie i powiedziała:
— Może zostawiłeś go tam, gdzie ostatnio czułeś się naprawdę szczęśliwy?
Leonek przypomniał sobie dzień, kiedy robił babeczki z babcią. Pobiegł do jej domku.
Rozdział 2: Babcia i zapach cynamonu
W domku babci pachniało cynamonem i wanilią.
— Witaj, Leonku! — zawołała babcia. — Co cię sprowadza?
Leonek wyjaśnił, że zgubił swój uśmiech.
— Oj, kochanie — uśmiechnęła się babcia — może twój uśmiech czeka na ciebie w twoich dobrych uczynkach.
I opowiedziała mu historię o tym, jak dobro powraca do nas, kiedy się go najmniej spodziewamy.
Leonek postanowił tego dnia zrobić coś dobrego. Wyszedł na ulicę i pomógł sąsiadce z zakupami. Ale… uśmiech jeszcze się nie pojawił.
Rozdział 3: Tajemniczy Dąb
W drodze powrotnej usiadł pod starym dębem. Tam spotkał starego mędrca w płaszczu z liści.
— Szukasz uśmiechu, chłopcze? — zapytał mędrzec.
Leonek skinął głową.
— Uśmiech nie zawsze mieszka na zewnątrz. Czasem trzeba zajrzeć w serce, przypomnieć sobie, kim się jest i za co się jest wdzięcznym.
Mędrzec dał Leonkowi magiczne lusterko i kazał spojrzeć w nie, kiedy wróci do domu.
Rozdział 4: Lustro Wdzięczności
W domu Leonek spojrzał w lustro i zobaczył wszystkie piękne chwile — uśmiechy przyjaciół, tulenie się do mamy, zabawy w deszczu.
I wtedy… poczuł to. Ciepło. Drgnięcie kącików ust. Jego uśmiech wrócił.
Ale co ważniejsze — zrozumiał, że szczęście nie zawsze przychodzi z zewnątrz. Czasem rodzi się wtedy, gdy jesteśmy wdzięczni za to, co mamy.
Morał:
Nie zawsze musimy szukać szczęścia daleko. Często jest ono już w nas — ukryte w pamięci, w uczynkach, w dobrych sercach. A uśmiech? On zawsze wraca… kiedy jesteśmy gotowi go znów poczuć.